niedziela, 9 kwietnia 2017

Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!

Niedziela Palmowa. Rozpoczynamy Wielki Tydzień. Jezus uroczyście wjeżdża do Jerozolimy. Witany jest okrzykami: "Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!". Mówiono: "To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei". 

Wszyscy wiemy, co wydarzyło się kilka dni później. Ten sam tłum, który woła dziś "Hosanna" już za kilka dni będzie krzyczał "Ukrzyżuj". Jezus nazywany prorokiem i królem, otoczony Apostołami, otoczony ludem, który szedł za nim, witany entuzjastycznie w Jerozolimie, w Wielki Piątek wisi samotnie na krzyżu, pod którym stoją już tylko najważniejsza Maryja - Matka Boleści, Apostoł Jan i niewiasty. W Niedzielę okrzykiwany, w Czwartek zdradzony, w Piątek wzgardzony i zabity.

Warto więc spojrzeć na swoje życie, cofnąć się pamięcią i zrobić rachunek sumienia. Czy może nie zdradziłem swojego największego przyjaciela, matki, brata, kogokolwiek? Czy z miłości szybko nie popadłem w nienawiść?

Jak wiele jest dzisiaj zdrad. Ludzie tak łatwo, tak szybko spod ślubnego kobierca wędrują na sądową salę na rozprawę rozwodową.
Współczesny świat tak łatwo zapomina się o ludziach starszych. Gdy są w sile wieku, mają pieniądze, energię to są przydatni, otaczani przez rodzinę, znajomych, sąsiadów. A co się dzieje, gdy tego zabraknie? Trzeba się jakoś pozbyć problemu. Kochanego niegdyś ojca, kochaną matkę, trzeba jakoś zagospodarować, żeby nie zawadzali w robieniu kariery, tworzeniu własnej rodziny, życiu towarzyskim. Samotni zostają w domach przed telewizorami, z milczącymi telefonami, z wizerunkiem syna, córki, wnuków oglądanych tylko na zdjęciach. Jak już nie ma wyboru, bo na przykład potrzebne jest mieszkanie po rodzicach, to rozpoczynają się gorączkowe poszukiwania innego rozwiązania. "Cywilizacja śmierci" znajduje ratunek dla "królów życia" - jest nim eutanazja sprzedawana pod płaszczykiem ulgi w cierpieniu, przejawu miłosierdzia. Cóż, stary człowiek jest już nikomu niepotrzebny, tak jak Jezus nie był potrzebny faryzeuszom - zawadzał im w ich interesach, w utrzymaniu ich pozycji społecznej, w utrzymaniu status quo. 

Ale spójrzmy i na nasz stosunek do Niego. Korzystamy z dobroci tego, co dał nam Pan. Wielu wybiórczo traktuje Jego nauki. Jest super - kiedy nam się coś podoba, ale gdy jest nie po naszej myśli, to stawiamy symboliczny krzyżyk na Chrystusowym nauczaniu, na Kościele, bo jest to w danym momencie niewygodne, nieprzystające do oczekiwań, czasów, rzeczywistości.

Ale czy i Ty, barcie, siostro, nie dostrzegasz w swoim życiu chwil, które dotknęły Jezusa? Może przypominasz sobie sytuację, gdy z osoby lubianej, którą otaczało wielu ludzi, stałeś się zdradzony, a zostało przy Tobie kilku ludzi a może zostałeś sam? Z pewnością tak. Choćby nie wiem, jak było pamiętaj o jednym. Sam nigdy nie będziesz, będzie przy Tobie Jezus - ten, który został zdradzony, wyszydzony, zniszczony. I pamiętaj, że będąc z Nim, wierząc Mu, żyjąc z nim w komunii, podobnie jak On zmartwychwstaniesz. Pokładaj w Panu ufność swą.

Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. (Iz 50, 5-7)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz